powrót

Legenda góry Wyszkowej

Jak głosi miejscowa legenda i w samej rzeczy jest ona zdecydowanie przypisana do miejsca a nie do mieszkających tu ludzi. Mieszkający tu bowiem obecnie ludzie są przesiedleńcami po (daj Boże ostatniej wojnie) i przywieżli ze sobą niechybnie inne legendy. Ta jednak dotycząca miejscowości Biała przechowana została w świadomości, niemieckich przesiedleńców i jako jeden z wielu elementów ich nostalgicznych wspomnień, zawarta została w książeczce wydanej w latach osiemdziesiątych przez jednego z niegdysiejszych mieszkańców Białej.

A głosi ona…że dawno, dawno temu ziemie te zamieszkiwali niejacy WENDOWIE.

(widzę tu gratkę dla historyków amatorów, sama bym chciała wiedzieć ile w tej legendzie prawdy historycznej)
(jest oczywiście jeszcze do zbadania prawda natury ezoterycznej, ale to już dla innych badaczy )

Otóż ci WENDOWIE jak głosi legenda czcili bożka o nazwie Wisko. Jego posąg znajdował się w świątyni na GÓRZE WYSZKOWEJ. W jaki sposób bożek ten był czczony oraz jakie ofiary były mu składane nie zostały przekazane. Natomiast stałą częścią przekazu jest:
Każdej wiosny, kiedy rozpoczynał się wzrost roślin, mieszkańcy ówczesnej osady (bo chyba nie Białej jak określa to autor książkowego przekazu) znosili swego bożka z GÓRY WYSZKOWEJ, wnosili do wsi i nieśli dalej do oddalonego o ok. 1,5 km od wsi płytkiego stawu. Wchodzili do środka i dokładnie myli posąg z nagromadzonego przez cały rok kurzu.
Wszyscy razem nieśli swojego bożka w uroczystej procesji przez pola, prosząc go o błogosławieństwo dla tych pól i o obfite plony. Po tej rytualnej b. uroczystej ceremonii bożek WISKO wracał do swojej świątyni. Woda, w której myto posąg otrzymywała rangę „Świętej Wody”.
Ślad po świątyni i po posągu nie pozostał, były drewniane, pozostał jednak duży głaz a przekaz historyczny głosi: tu na dole pogrzebany jest WYSZKOW jak nazywają bożka współcześni.

Często za takimi legendami kryją się lokalne miejsca MOCY naszej kochanej MATKI ZIEMI. Bardzo by było dobrze by miało ONO moc regeneracyjną. Lata intensywnej uprawy zrobiły swoje. Plony coraz słabsze, coraz więcej trzeba włożyć, żeby było co wyjąć. Jak już wiemy to jest tzw. ślepy zaułek cywilizacji. Jakby w tym miejscu można było przepraszać NATURĘ i prosić o regenerację to BARDZO POPROSZĘ. Myślę, że nikt ze współczesnych nie powinien nawet pomyśleć o składaniu jakichś okupów. My współcześni powinniśmy wiedzieć czego się od nas oczekuje. I tu rzeczywiście jest pies pogrzebany. Dla cywilizowanych współczesnych z choćby podstawową wiedzą duchową oczywistym jest, że oczekuje się od nas zaniechania rabunkowej gospodarki na rzecz mądrego współistnienia człowieka z całą PRZYRODĄ. Natomiast dla współczesnych cywilizowanych, którzy w dalszym ciągu ze zdegenerowanej ZIEMI chcą wydusić maksimum korzyści i za miejskimi cywilizowanymi oczekują ślicznych wymiarowych płodów rolnych, będzie to jeszcze intensywniejsza i w mniemaniu onych jeszcze skuteczniejsza inżynieria rolna.

Uświadomiony konsument ma tu ogromne pole do popisu ( nawet chyba nie wie jak ogromne). Za wszelką cenę trzeba mu o tym przypominać.



ekofarma.biala@onet.pl            
Stronę odwiedziło 419936 Gości, dzisiaj 102. Gości na stronie 1
© 2009 Eko Farma - Biała     Design projektowanie stron www Error